Joga, siostra Ajurwedy. Co je łączy?

Joga na przestrzeni dekad stała się w Polsce znana, lubiana i oswojona. Dawniej wydawała się egzotyczna i budziła wiele kontrowersji. Krążyły nawet plotki, że sama w sobie jest religią, a jej praktyka prowadzi wprost w objęcia demonów. Dziś wahadło wychyla się w drugą stronę — jogę zlaicyzowano i uczyniono z niej fitness. Potraktowana w sposób holistyczny i połączona z Ajurwedą może przynieść nam o wiele więcej niż pogłębione zakresy i możliwość wytrwania w chaturanga dandasanie.

Joga — coś więcej niż tylko ćwiczenia.

Joga to coś więcej niż zestaw ćwiczeń na zgrabną sylwetkę, wydłużone nogi, mocne plecy czy przedokresowe bóle. W kapitalistycznym świecie traktujemy ją jak produkt, który ma nam przynieść wymierne korzyści związane z wyglądem. W czasie lockdownu spora część joginów przerzuciła się na jogę online, często poszatkowaną na 10 czy 30-minutowe sekwencje. Nie ma w tym nic złego, warto jednak przypomnieć, że joga ma inny cel niż ładne ciało lub umiejętność zrobienia mostka.

Pierwotnie została wymyślona jako precyzyjne narzędzie samorozwoju. Poniekąd jest ona zobowiązaniem i jednocześnie drogą. Nie ma jogina, który wykonuje tylko jeden krok na tej ścieżce. Codzienne stawanie na macie, praktyki oddechowe i te związane z uważnością są małymi krokami, które są w stanie zaprowadzić nas w głąb siebie. Regularność i samodyscyplina są nieodzowne, ale nic w tym dziwnego — joga jest właśnie narzędziem do utrzymania swoich popędów, skłonności i tendencji w ryzach. Sens praktyki sprowadza się do tego, by nasz umysł, kondycja fizyczna i dolegliwości nie były w stanie nam przeszkodzić w rozwoju duchowym.

W pewnym sensie joga jednocześnie pozwala nam wykorzystać dyscyplinę, upór i empatię do kroczenia ścieżką duchowości i bycia lepszymi dla innych, ale również siedzenia bez bólu kolan podczas długich godzin medytacji. Z drugiej strony sama w sobie jest narzędziem do pracy nad duchem i charakterem, tyle, że rozwój wnętrza dzieje się tu poprzez ciało.

Mimo, że prowadzi nas do przymiotów ducha – joga nie jest religią. Bliżej jej do systemu filozoficznego. Wywodzi się z Indii i liczy sobie ponad 5 tys. lat. Siłą rzeczy przeniknęła do lokalnych wierzeń i bywa utożsamiana z hinduizmem i buddyzmem. Joga ma swoje etyczne zasady określane jako jamy i nijamy. Z pozoru mogą wydawać się czymś na podobieństwo dekalogu, w rzeczywistości są jednak kierunkowskazem dla naszej praktyki. Oprócz tego na jogę składa się również praktyka medytacyjna, praktyka oddechowa (paranayama) i asany, czyli praktyka czysto fizyczna.

Ajurweda — starożytny system medyczny.

Ajurweda nazywana jest siostrą jogi. Równie jak joga rozległa i złożona, wzmacnia ciało jogina, uczy go rytmu, wycisza i sprawia, że ten gotowy jest realizować swoją karmę. Ajurweda nie jest kolejną modą lub skróconą listą zaleceń. To, co ją wyróżnia, to jej duchowy i filozoficzny aspekt. Zgodnie z ajurwedyjską wiedzą świat składa się z pięciu elementów: ognia, powietrza, ziemi, wody i eteru. Niosą one ze sobą określone jakości i sposób oddziaływania. Skoro są składnikami całego wszechświata, znajdują się również w nas, roślinach, zwierzętach, skałach, morzach, jeziorach, zjawiskach pogodowych, a nawet społecznych.

Każdy z nas stanowi unikatową mieszankę tych elementów i gdy pozostajemy nieświadomi tego, jak o siebie zadbać, możemy zaburzyć swój dobrostan i w efekcie stać się agresywni i wybuchowi, ospali i bez życia, przepełnieni lękiem i humorzaści. Zaburzenia na poziomie doszy (czyli naszej unikatowej kompozycji 5 elementów) przynoszą też efekty czysto fizyczne. Mogą to być: nadmiar tkanki tłuszczowej, zatkane zatoki, zgaga i ból żołądka, nieregularne wypróżnienia, trzeszczące stawy, zapalenia i zmiany skórne i wiele innych. W takiej kondycji psychofizycznej ciężko jest być choćby przyzwoitą osobą, a co dopiero oświeconą. Dlatego Ajurweda daje nam narzędzia do samopoznania i wprowadzenia zmian w swoim życiu, które pozwolą cieszyć się zdrowiem i spokojem, co z kolei skutkuje tym, że będziemy mieć więcej zasobów na realizowanie swojej dharmy (ścieżki życia) oraz dążenie do rozwoju duchowego.

Dwa sposoby, by zrealizować jeden cel.

Ajurweda i joga nie tylko wywodzą się z jednego rdzenia, ale też wspaniale się uzupełniają. Ajurweda często wykorzystuje jogę jako narzędzie do pracy z dolegliwościami ciała, ale też do pracy z emocjami. Do każdej z dosz przypisane są konkretne asany i tak jak wg. Ajurwedy nie ma jednej diety czy stylu życia dobrego dla wszystkich, tak sposób praktykowania jogi, również zależy od kondycji i konstytucji jogina. Poszczególne asany pracują również na konkretnych centrach energetycznych (czakrach), co może być wskazówką przy pracy związanej z emocjami. Mamy tu więc znów przynajmniej dwie drogi: Ajurweda i joga wpływają na ciało (np. schładzając je, rozgrzewając, relaksując, wzmacniając, usprawniając trawienie, dbając o kręgosłup i stawy), ale same asany mają też wpływ na emocje. Przypomnijcie sobie czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się poczuć błogi spokój w pozycji dziecka, gniew podczas praktyki kundalini jogi czy płacz podczas asan otwierających klatkę piersiową?

Niech ten wgląd zachęci Was do przyjrzenia się swoim potrzebom oraz praktyce. Może jest tu coś, co można pogłębić? A może warto podejść do jogi w sposób bardziej holistyczny tak, by poza wzmacnianiem ciała, mogła również wpłynąć na siłę ducha i ogólny życiowy dobrostan? Niezależnie od tego, co postanowicie, warto o siebie zadbać. Spokojni i zrównoważeni mamy większą szansę na realizację misji naszej duszy, większy zasób cierpliwości dla bliźnich i spokojniejszą głowę oraz bardziej otwarty umysł.