Przed Wami porażka

Nasze instynkty podpowiadają nam, że niepowodzeń należy się wstydzić. Nie lubimy tego uczucia, ponieważ często poważnie rani naszą samoocenę. Nie jest to jednak podejście, które zaowocuje zmianą na lepsze, a już na pewno nie poprawi samopoczucia, dlatego dzisiaj zajmiemy się tym, czym są porażki, jak je zrozumieć i co możemy zrobić, aby wyłuskać z nich to, co dla nas najlepsze. 

Od dziecka żyjemy w kulturze, która gloryfikuje sukces i ubliża potknięciom – zupełnie tak, jakby te dwa elementy funkcjonowały osobno. Takie zerojedynkowe spojrzenie pomija najważniejszą część jakichkolwiek planów, czyli proces. Stany pośrednie pomiędzy początkiem, a końcem naszej drogi – to z nich możemy się najwięcej nauczyć i najbardziej wzrastać jako człowiek. 

Źródła takie jak tabloidy czy inne podobne media, nigdy nie powinny być wyznacznikiem dla naszego samopoczucia i nie inaczej jest w tym przypadku. Gdybyśmy wszyscy już od niemowlęcia żyli zgodnie z ich przykazaniami, większość z nas nigdy nie nauczyłaby się chodzić ani trafiać łyżką do buzi – w końcu upadek czy plama to porażka, a po porażce należy się przecież schować w cień i poddać. Tymczasem każdy z nas podjął dziesiątki prób, z których każda przyczyniła się do ostatecznego osiągnięcia sukcesu.

Strach przed niepowodzeniem

Kluczem do sukcesu jest zaakceptowanie potknięć, których doświadczamy na naszej drodze. Zrozumienie, że “porażka”, której doświadczyłeś nie jest ostatecznym, permanentnym stanem, tylko możliwością do nauki i wyciągnięcia wniosków. Dlaczego uznanie jej jako coś przydatnego jest tak trudne? Głównym powodem jest strach przed porażką, który rośnie w nas już od dzieciństwa. Z czasem nasze otoczenie staje się coraz mniej wyrozumiałe na popełniane błędy, a stawiane przez nie wymagania rosną. Współzawodnictwo i konkurencja spotykane są na wielu różnych płaszczyznach, szczególnie w szkole i pracy, gdzie “zwycięzcą” staje się tylko jedna osoba, a o reszcie mówi się jako przegranych. Niestety nie każdy z nas uczony jest, że cudzy sukces nie powinien być klasyfikowany jako nasza porażka. To główny czynnik, dla którego podejmowanie działań hamowane jest strachem – nikt z nas nie chce czuć się gorszy, dlatego bezpieczniej jest zrezygnować. 

Haczyk w tym, że tkwiąc w tym stanie, który kusi bezpieczeństwem, odbieramy sobie możliwość rozwoju i osiągnięcia satysfakcji czy szczęścia. Dlatego zamiast obawiać się nauki, która nas czeka podczas próbowania czegoś nowego lub nieprzychylnych opinii osób trzecich, postarajmy się spojrzeć na to z szerszej perspektywy. 

Zrozumienie porażki 

Przede wszystkim należy pamiętać, że niepowodzenie nas nie definiuje. Jak najbardziej może być dotkliwe i nieprzyjemne, ale to tylko mały skrawek całej naszej drogi, której zakończenia jeszcze nie znamy. Pozwólmy sobie na to, by każde potknięcie stało się dla nas ogromnym, pozytywnym bodźcem do nauki, które tylko rozpali naszą ciekawość i mobilizację. Starajmy się pracować nad naszym myśleniem o porażce tak długo, aż przestaniemy widzieć ją jako coś negatywnego i definitywnego. Moment, w którym zrozumiemy, że każda z przeszkód to tak naprawdę kolejny stopień w samodoskonaleniu, jest tym, w którym z największym spokojem i pewnością siebie uda nam się realizować swoje plany. 

Przy tym temacie często pojawiają się również historie słynnych osób, które w drodze na swój szczyt zetknęły się ze ścianą. A potem zburzyły ją, żeby teraz ich nazwiska znała większość świata. To też jest coś, o czym warto pamiętać – nasi idole, przewodnicy, ludzie, od których teraz czerpiemy nauki na pewno też niejednokrotnie musieli ponieść porażkę. Ich sukces polegał na tym, że czerpali z nich siły, aby o siebie zawalczyć i wyciągać z nich wnioski na resztę życia. Dodatkowo nie odczuwały przez nie wstydu – wiedząc, że wykonana przez nie praca była dobra, ale jeszcze po prostu nie doskonała, bo był to dopiero początek ich drogi. 

Jeśli te argumenty nie są dla Ciebie wystarczające – zachęcamy do przeczytania biografii osób, które teraz uważane są za te odnoszące sukcesy. Największe nazwiska świata biznesu, kultury czy sztuki. Znakomita większość z nich chętnie opowiada o pokonanych przeciwnościach i momentach zwątpienia, opisuje wyboistą drogę swojego rozwoju. A my patrzymy na ich przeżycia z podziwem, bo niejednokrotnie wykazali się wyjątkową determinacją i akceptacją. To dlaczego nie wziąć z nich przykładu? 

Zdarzenia losowe i błędne wnioski

Omówione wcześniej sytuacje dotyczyły stanu, w którym zdajemy sobie sprawę z popełnionego przez nas błędu czy jeszcze niewystarczającej na dany moment wiedzy.  Jednak w naszym życiu zdarzają się też sytuacje, których nie dało się przewidzieć i zawczasu im zapobiec – zdarzenia losowe. Jako ludzie mamy tendencję do dopatrywania się zależności nawet tam, gdzie w rzeczywistości ich nie ma – to zjawisko nazywane jest heurystyką reprezentatywności. Wyciąganie wniosków na jakiś temat albo o jakiejś osobie w oparciu tylko o pojedyncze obserwacje lub kilka atrybutów, z pominięciem danych statystycznych – może dać to zupełnie zakrzywiony obraz również nas samych. 

Użycie heurystyki reprezentatywności może być powodem błędnego spostrzegania wzorców w życiu codziennym. Kiedy wydarzenia określa przypadek, jak na przykład w serii rzutów monetą, ludzie spodziewają się, że wynikająca kolejność orłów i reszek będzie reprezentatywna dla czegoś, co uznają za losowe. Niestety, ludzie nie mają dokładnej percepcji tego, jak wygląda przypadkowa kolejność. Kiedy widzą wynik przypadkowego procesu, często wykrywają wzorce, które – jak sądzą – mają wielkie znaczenie, lecz w rzeczywistości są spowodowane przypadkiem. Możesz rzucać monetą trzykrotnie i za każdym razem wyrzucić reszkę i wyciągniesz wniosek, że z tą monetą jest coś dziwnego. W rzeczywistości, gdybyś rzucał monetą wiele razy, nie byłoby nic niezwykłego w tym, że reszka pojawiła się trzy razy z rzędu.

Zdarzeń losowych nie można do końca przewidzieć, aby być w pełni przygotowanym na ich przebieg i skutki. W przypadku niektórych swoich działań możemy zastanowić się, jakie ryzyko niesie dane zadanie oraz przygotować plany awaryjne. Ale jeśli tego zdarzenia nie dało się przewidzieć, nie pozostaje nam nic innego jak ponownie: akceptacja, wyciągnięcie wniosków oraz nauka. Te trzy kroki, przeplatane porażkami i potknięciami, to właśnie droga do sukcesu. 

Jak potraktować porażkę?

Z miłością. Szczególnie do siebie, ponieważ niepowodzenie było efektem podjętej przez nas akcji. Nasze zamiary były dobre, tylko coś po drodze nie pozwoliło gładko dojść do końca. Z nową wiedzą, którą zdobyliśmy, będziemy podejmować jeszcze lepsze decyzje lub opracujemy zupełnie nowy sposób, który bez porażki pozostałby nieodkryty. I choć ta wizja wydaje się być utopijną, to jest jak najbardziej możliwa, jednak wymaga pracy i doświadczeń, również tych przykrych. 

Jednocześnie nie znaczy to, że nie możemy się zdenerwować czy zapłakać, a wszystkie ciosy należy znosić z uśmiechem. Rzecz tylko w tym, aby po przebytym kryzysie stać się silniejszym i bardziej głodnym wiedzy w naszej dziedzinie. Od czego zacząć?

Pierwszy krok jest nieprzyjemny, ale niezbędny: przyznanie się (przed sobą i/lub innymi), że to był nasz błąd, my go popełniliśmy i ponosimy za niego odpowiedzialność. Oczywiście, że jest niewygodny i lepiej byłoby znaleźć przyczynę w kimś innym, ale nie biorąc odpowiedzialności za swoje czyny odbieramy sobie możliwość rozwoju – w pełni angażując się w popełnione błędy lepiej je zrozumiemy i naprawimy. Następny krok to określenie, gdzie dokładnie ten błąd został popełniony, na czym polegał i jakie nowe rozwiązanie może zapobiec następnym potknięciom. Pomocne będzie podejście typowe dla ucznia, z dużą dozą zainteresowania tematem i chęcią zrozumienia. Inne cechy, które poprawiają umiejętność naprawiania swoich błędów to pokora i odwaga – pamiętamy o tym, że nie jesteśmy doskonali, ale mimo wszystko podejmujemy kolejną próbę. Jesteśmy świadomi, że niepowodzenia są nieodłącznym elementem samorozwoju. 

Nam również towarzyszą niepowodzenia

Impulsem do stworzenia tego artykułu, były ostatnie wydarzenia, z którymi musieliśmy się zmierzyć w Purnama Rituals. Jak część z Was wie, w połowie marca doszło do pożaru serwerowni, w związku z którym nasza strona nie działała w swoim pełnym wymiarze. Było to zdarzenie losowe, to znaczy takie, na które sami nie mieliśmy bezpośredniego wpływu. Mimo to, jako że wszyscy jesteśmy ludźmi, pojawiło się u nas rozżalenie, stres i niepewność. Musieliśmy działać ekspresowo i równie szybko nabywać nowych umiejętności, aby rozwiązać wszystkie problemy, jakie pożar za sobą pociągnął. Oprócz tych nowych zdolności, otworzył nam również oczy na aspekty, których wcześniej nie widzieliśmy. Teraz wiemy, że na team Purnama Rituals składa się znacznie więcej osób niż na co dzień myśleliśmy, że te osoby zdolne są do zrobienia rzeczy wcześniej uważanych za niemożliwe oraz że jesteśmy w stanie przetrwać znacznie więcej niż podejrzewaliśmy. 

A przede wszystkim – pokazało nam to, że udało nam się stworzyć niesamowitą społeczność, która otoczyła nas wsparciem i opieką w najtrudniejszej dotychczas chwili. Bardzo Wam za to dziękujemy. Dlatego mamy nadzieje, że to doświadczenie i jego współodczuwanie nie pójdzie na marne i da siłę nie tylko nam jako firmie, ale i całej społeczności.

Z wdzięcznością,
Team Purnama Rituals

📷@puziek by @laudia_klaudia