Czym jest Black Friday i czemu wpadamy w pułapkę konsumpcjonizmu?

 

Zbliżający się sezon świąteczny. Czas na bycie z rodziną, długie wieczory pod kocem i… szalone zakupy? Zakupy, które często kończą się kupowaniem rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy. A to wszystko pięknie opakowane w idealną pułapkę konsumpcjonizmu Black Friday. Zbliżamy się do kolejnego maniakalnego weekendu — czy nadszedł czas, aby ponownie ocenić tę wieloletnią tradycję niepotrzebnych wydatków i zacząć kupować bardziej świadomie?

Dlaczego ostatni piątek listopada to Black Friday? 

Mimo, że wszystko zaczęło się w USA, reszta świata szybko dogoniła amerykanów. Podczas Black Friday 2020 Amerykanie wydali średnio po 311 dolarów na osobę, w Polsce kwota ta wyniosła 663 zł — środki te wydane były głównie na ubrania i elektronikę. Black Friday to coroczne wydarzenie, poniekąd otwierające sezon na świąteczne zakupy — dzień pełen “najlepszych” ofert, który w ostatnich latach stał się w zasadzie tygodniem Black Friday, niosącym ze sobą masę reklam, marketingu i namawiania konsumentów do zakupu, gdzie głównym motywatorem jest znaczna obniżka ceny. Statystycznie, każdego roku Black Friday popycha ludzi na całym świecie do coraz większych wydatków. 

„Wyprzedaże są celowo zaaranżowane tak, aby wywołać w konsumentach panikę, że mogą stracić obietnicę szczęścia płynącą z danego produktu, jeśli nie będą działać wystarczająco szybko”

–  tłumaczy psycholog kliniczny dr Jonathan Pointer w „The Problem With Black Friday, According To Environmental Experts”

Termin „Black Friday”, jaki znamy, sięga lat 60. XX wieku. Nie miało to jednak tak pozytywnego skojarzenia, jakie ma dzisiaj. Policja w Filadelfii po raz pierwszy użyła tego terminu, aby opisać rekordowe korki i zatłoczone chodniki w piątek po amerykańskim Święcie Dziękczynienia, kiedy amerykanie tłumnie udawali się na przedświąteczne zakupy.

Black Friday, konsumpcjonizm, i wpływ na środowisko

Niesprawiedliwe byłoby stwierdzenie, że wszystkie oferty Black Friday są złe i mają na celu oszukanie klienta i wykorzystanie niczego nieświadomych konsumentów. Niektóre oferty naprawdę mogą być świetną okazją do zaoszczędzenia pieniędzy. Zwłaszcza, jeśli korzystając z promocji decydujemy się na zakup produktu, który rzeczywiście mieliśmy w planach, którego potrzebujemy, czy który niesie ze sobą wartość. Nie możemy jednak ignorować ogromnego wpływu tego wydarzenia na środowisko.

„Dla tych, którzy nie mają dużej siły nabywczej, a nawet tych, którzy ją mają, możliwość zakupu czegoś, czego naprawdę potrzebują, po obniżonej cenie, jest oczywiście korzyścią. Problem niekoniecznie tkwi w tym – raczej należy się zająć masową konsumpcją niepotrzebnych i/lub nieetycznych towarów”

– André Gonçalves, „From Black Friday To A Green & Meaningful Friday”

Problem ten dotyczy głównie sprzętów elektronicznych, które są ogromnym zagrożeniem dla naszego środowiska. Technologia rozwija się w tak szybkim tempie, że dążenie do nadążania za najnowszymi gadżetami oznacza coraz częstsze kupowanie nowego telefonu czy laptopa. W rezultacie, w 2016 roku wyprodukowaliśmy ponad 44 miliony ton e-odpadów.  Zgodnie z oczekiwaniami, liczba ta rośnie z każdym rokiem. W 2019 roku ilość e-odpadów osiągnęła 54 mln ton. Jak podaje UN, jeśli utrzymają się obecne trendy, globalna produkcja e-odpadów jest na dobrej drodze, aby osiągnąć 120 milionów ton rocznie do 2050 roku. Co więcej, mniej niż 20% e-odpadów jest poddawanych recyklingowi. Jeśli zużyta elektronika trafi na wysypiska śmieci, metale te mogą zanieczyścić glebę i wody gruntowe, skąd mogą łatwo przedostać się do naszego łańcucha pokarmowego. Z punktu widzenia środowiska, konsekwencje generowania takiej ilości odpadów są ogromne.

„Black Friday może równie dobrze odnosić się do dziennego śladu węglowego napędzanego przez szaleństwo nadmiernej konsumpcji, napędzane częściowo przez niezliczone reklamy zachęcające ludzi do robienia nieprzemyślanych zakupów”

– A. Simms i T. Kasser w „Black Friday and the climate crisis”

Konsumpcjonizm, czy anty-konsumpcjonizm?

Black Friday a konsumpcjonizm — czy jedno napędza drugie? Czy nadszedł czas na anty-konsumpcjonizm? Uświadomienie sobie, że musimy ograniczyć nasz styl życia ze względów środowiskowych, odpowiada teraz bardzo realnej świadomości szkód, jakie kapitalizm konsumencki wyrządza światu. Wyzwaniem jest zatem uczynienie anty-konsumpcjonizmu radością — poprzez podkreślenie satysfakcji i konieczności stania się bardziej zrównoważonym oraz odmowę napędzania systemu opartego na eksploatacji ludzi i środowiska, czerpiąc przyjemność z zakupów przemyślanych i świadomych, lub ich braku! Czarny piątek promuje po prostu hiper-konsumpcję, a nie skłania nas do zakupu rzeczy, które faktycznie chcemy, czy których potrzebujemy — jeśli nie zapłacilibyśmy za dany produkt pełnej ceny, to prawdopodobnie nie jest to coś, czego naprawdę potrzebujemy.

Black Friday jest out, uważność jest in

Są też dobre wieści — wraz z rosnącą świadomością konsumentów, spada tendencja do kompulsywnego konsumpcjonizmu i nieprzemyślane zakupy. Wielu klientów rozważa koszty środowiskowe swoich zakupów i chce dokonywać zrównoważonych wyborów, doceniając mniejsze firmy i marki, które dzielą ich wartości. Nasi klienci są tego przykładem, za co jesteśmy niesamowicie wdzięczni. Więcej klientów niż kiedykolwiek woli wydawać pieniądze na doświadczenia, niż na rzeczy, a także na produkty niosące za sobą doświadczenia i wartość. Rosnąca obsesja na punkcie sprzedaży i materializmu jest sprzeczna z przekonaniami wielu z nas, co sprawia, że skupiamy się bardziej na jakości i wartości, niż ilości.

References

Więcej naszych artykułów znajdziesz tutaj.

Szukasz produktów, które wesprą Cię w uważności? Zobacz nasze produkty tutaj.